
| Nd | Pn | Wt | Śr | Cz | Pt | So |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | 2 | 3 | 4 | |||
| 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 |
| 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 |
| 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 |
| 26 | 27 | 28 | 29 | |||
opinii [0]
opinii [0]
opinii [0]
opinii [0]
opinii [0]
opinii [0]
opinii [0]
Wtorek, 01 Czerwca 2010
Najnowsza publikacja wydawnictwa „Żyznowski” zabiera Czytelnika na wędrówkę przez kilkunastodomowy Olchowiec – wioseczkę położoną w jednej z intrygujących dolin Beskidu Niskiego.
Mieszkają w niej na stałe wyłącznie Łemkowie, co jest obecnie rzadkie w Polsce. To bardziej esej fotograficzny niż album, w którym zamieszczono ponad 100 zdjęć pochodzących ze zbiorów mieszkańców i przyjezdnych oraz opatrzono komentarzami. Fotografie dokumentują momenty z historii Olchowca i dziejów mieszkających w nim rodzin od czasu, kiedy we wsi pojawili się pierwsi fotografowie – a było to niedługo po upowszechnieniu się fotografii w Polsce – po dziś dzień.
Komentarze pióra Urszuli i Wiesława Żyznowskich stanowią opowieść o olchowianach zasłyszaną od nich samych i dostrzeżoną okiem przyjezdnego. Książka stanowi pieczołowitą próbę uchwycenia i oddania nieco niedzisiejszego i całkiem niepowtarzalnego ducha wsi.
Przy okazji twórcy książki utrwalili - z wydatną pomocą olchowian i innych mieszkańców regionu – charakterystyczne imiona i nazwiska, nazwy, zwroty, powiedzenia, opisy zwyczajów, anegdoty, wywody rodzinnych koligacji. Dzięki wstępom autorstwa Tadeusza Kiełbasińskiego, Bogdana Miszczaka i Andrzeja Kiełbasińskiego Czytelnik poznaje zręby ogólnej historii Olchowca i kilka jej najwaŜniejszych elementów, takich jak: troska o cerkiew, powstanie i zamknięcie szkoły, istnienie prywatnego muzeum, rozsławianie miejscowości przez łemkowski kermesz.
Wyróżnia się, zamieszczona jako jeden z wstępów, osobista opowieść Mikołaja Gabły, mieszkańca o korzeniach olchowieckich sięgających kilkuset lat, a zarazem działacza łemkowskiego i byłego sołtysa. Nie znajdzie się
Czytelnik, którego tekst „Sława Olchowcowi!” nie rozszerzy w kwestii, co znaczy być przywiązanym do swego miejsca urodzenia i kochać je. Wstęp Wiesława śyznowskiego jest próbą określenia tego, co słowa „jedyny w swoim rodzaju” znaczą w przypadku Olchowca.
Książka „Olchowiec w niskim Beskidzie” to znacznie więcej niż fotograficzna monografia wsi. To jakby
prywatna opowieść autorów wszystkich wypowiedzi o pewnym niepozornym miejscu na mapie, przez które się nie podróżuje – choćby ze względu na jego wielkość, ale przez które się wędruje, dom po domu, człowiek po człowieku.
Premiera książki odbyła się się podczas kermeszu w Olchowcu w dniach 22-23 maja 2010.
|